Przesadna panika

Wszyscy wiemy, że nowoczesne media nie mogą obejść się bez odbiorców, a tych z kolei przyciąga zawsze sensacja. Jest to naturalne, wydaje się jednak, że czasami trzeba znać umiar.

Dobrym przykładem może być tu wypadek, jaki dotknął ostatnio Gryfino, a konkretnie leżącą koło niego elektrownie. Wszyscy już pewnie przypominamy sobie jak przed dwoma dniami nagle zewsząd zaatakowały nas wielkie tytuły “Wybuch elektrowni w Gryfinie” , “Gryfino, zawaliła się elektrownia”, etc. W Polsce, kraju jeszcze nie tak dawno kilka milionów ludzi piło płyn Lougole’a i uszczelniało okna szmatami ponieważ “u przyjaciół elektrownia wybuchła”, dziennikarze powinni wykazać się zdecydowanie większym wyczuciem. Wyczuciem, które pozwoliłoby ograniczyć medialny hałas i zachować autorom pozory dziennikarskiego profesjonalizmu w oczach czytelników. Jest to tym bardziej ważne, że… w rzeczywistości (co oczywiście nie umniejsza tragedii osób, które uczestniczyły w tym wypadku oraz ich rodzin) elektrownia nie zawaliła się, ani nie wybuchła, a jedynie uległ zniszczeniu jej jeden blok. Naprawdę w momencie kiedy połowa Polski tkwi sparaliżowana atakiem zimy, są województwa gdzie setki ludzi pozostają bez wody i prądu olbrzymie nagłaśniania wybuchu w Gryfinie – które na tle np. województwa małopolskiego, nie zostało specjalnie poszkodowane – było co najmniej zbędne i szkodliwe. Warto pamiętać o tym na przyszłość, także będąc jedynie internetowym dziennikarzem. Pamiętajmy o tym, aby sensacji nie przeradzać w zbędną panikę.